bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

Koguciku zrób mu zyku!

0

Tak, ja se vydavam na cestu do Prahy. tady bylo take horko, ale ted vecer uz to jde. Mam taky pocit, ze nemam mozek …. tak se mej a hezku vecer.

w mackach packi …

0

… czyli jak zdobywałam sprawność murarza młodszego i średniego. Paznokcie przypominają (twardością, kolorem i ilością warstw) cebulę. albo tort. skóra – piaski pustyni, lumbago przenosi się drogą kropelkową, razem z wdychanym pyłem. stara wanna dzielnie przyjmuje kilogramy cementu i steki przekleństw, czas płynie w rytm kolejnych kubełków zaprawy. dostawca pizzy wrzuca ją jak list – przez wąską szparkę, drzwi zastawia 30to kilogramowy worek. Murarz z takiej pracy by nie wyżył, zbyt dokładni jesteśmy. Zakręty rur zniknęły na zawsze za warstwą piasku z jajkiem.

pierwszy: słuchawki, na specjalnie kupionym dłuuugim kabelku, nakładam na kubek z gorącą kawą z ekspresu stojącego na biurku. kosz na śmieci stoi po przeciwnej stronie sali. kabelek oplata rączkę od fotela. odsuwam zamaszyście fotel do tyłu, by sięgnąć do kosza. wyrzucam śmieć. kabelek pociąga słuchawki, słuchawki kubek, kawa pryska na formularz zusowski siedzącego z drugiej strony sali kolegi diabła.
drugi:dzwoni telefon, odbieram, rozmawiam o zaworze, który jest tak wysoooko, chcę wspiąć się na wannę i staję na nowiutki, nieprzymocowany jeszcze kibelek. kibelek upada na kamienną posadzkę, ja na niego. rozpacz, ale co? upadł na drewnianą rączkę od szpachelki, centymetr wte lub wewte i po presidencie. skąd wiedziała gdzie się położyć ofiarnie? (opłaciła to poświęcenie życiem)

Pilica

0

wioska na odcinku kilometra. pusta całkiem. przy drodze stara metalowa brama, potem krzaki, krzaki, bez, i chałupa z jednym oknem dużym i drugim małym. w dół nad rzekę idzie się jakieś pięć minut. nad rzeką cuda. mnóstwo ptaków, skowronki, czajki, kruki, dudki, słowiki. w maju wszystko kwitnie, czeremchy, wierzby płaczą. woda w rzece szybka, płytko, do szyi najwyżej. jeden dudek to tak się nas przestraszył, że prawie zawału dostał i porzucił swą przytulną, niziutką dziupelkę. a w krzakach ukryte schody do zaczarowanego ogrodu, za płotem porzucone domki stoją. o remoncie to człowiek nad rzeką całkiem zapomina.

kąpiele w ciemnościach

1

basen hotelowy miał część odkrytą połączoną z basenem w środku, dzięki temu można było, już po zamknięciu, przekraść się włażąc do basenu zewnętrznego z trawnika, do środka. wystarczyło jedno słowo i jak na komendę podnieśliśmy się od stołu i pobiegliśmy do ciemnych zabudowań basenu. chlup, ciuszki zostały na trawniku i w kompletnych ciemnościach rozkoszowaliśmy się ciepłem jacuzzi, pustym basenem i podwodnym strumieniem sikającym pod ciśnieniem.
Podobnie było z rzeką – na jedno słowo wstaliśmy od ogniska, zeszliśmy w dół, zrzuciliśmy szmatki i walczyliśmy z prądem. obok przepłynęła trupia czaszka, a następnego dnia okazało się, że ja mam gacie na lewą stronę a a. krok stringów na biodrze.

rzemiosło artystyczne

1

- Kiedy usłyszałam o tym pomniku, to moim pierwszym odruchem był strach – wspomina Agata Passent. – Przed oczami stanął mi potężny monument, coś w rodzaju króla w pończochach i ogromnych buciorach siedzącego z dumną miną na koniu. A przecież mama była osobą bardzo bezpretensjonalną i niepomnikową. Ot, taka normalna dziewczyna. Świetnie uchwycony został zadarty nosek mamy, jej wspaniały uśmiech i długie, szlachetne dłonie –
Magada Umer serwuje rzeźbiarzowi jednak małą łyżkę dziegciu: – Niestety, zauważyłyśmy pewne mankamenty, wynikające zapewne z tego, że nigdy nie widział Agnieszki…
- Mama miała naprawdę spory biust i fantastyczne nogi – uściśla Agata Passent. – Tymczasem w tym pomniku jest trochę inaczej… Magda Umer chwyta byka za rogi: – O biust będziemy walczyć bezdyskusyjnie – bierze Mariana Molendę na stronę. – Ale gdyby pan skrócił trochę tę spódniczkę, żeby było widać piękne nogi Agnieszki, które pan oczywiście troszeczkę wyszczupli… Postawiony pod ścianą Molenda chwyta za nóż i ścina kawałki gliny tworzące zakończenie spódnicy. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wyłania się spod niej zgrabna łydka. Potem, niczym chirurg plastyczny, artysta wyszczupla ją. Piersi miała mniej więcej takie moje, niech pan patrzy – Magda U. ze śmiechem rozchyla poły płaszcza i demonstruje zdumionemu rzeźbiarzowi. Molenda łapie kawał gliny i z rozmachem narzuca na rzeczywiście dość małą prawą pierś poetki.
- Przepraszam – uśmiecha się zażenowany, ugniatając glinę w kształtną pierś. – Od czasu jak codziennie przebywam z nią po osiem godzin, poczułem z nią jakąś duchową więź. No, a teraz jestem na etapie biustu…

pig in a poke

2

bo oni mają takie szare małe kopertki, kopertuszki, na straganikach. i te kopertuszki sobie leżą równo ułozone i pisze ze to zsakbamacska. tanie jak barszcz, po 100 forintów, to chyba wychodzi niecałę dwa zeta. i pszlismy w jakiejs malutkiej gorkiej miejscowosci se kawałek pod gorke oni tam stali i sprzedawali nie wiadomo po co te zsackbamacski. wiec w koncu kupilismy jedna, tak na dotyk to nie wiadomo bylo nadal czym to jest, opcj ebyly rozne, przepukliny ze smiechu dostałam od tych dywagacji, sól do popcornu, wykałączka, no cholera wie. umowilismy sie ze nie otworzymy do polski, ale sebastian nie wytrzymal i nastepnego dnia rozpakowal, i to byl kawalek drewienka na rzemyku. trzy kawalki drewienka na rzemyku. a zanim udało mi sie przetlumaczyc slowo zsakbamacska, mienelo kilka kolejnych dni, z wegierskiego na angielski nawet łątwo posżło , i nawet pamietalam ze juz kiedys wiedzialam co to ten pig in a poke, ale zapomniałam. dopiero ty sprawdziles wczoraj.

Rollercoster&Gellert&Szentendre

0

Superszybki Pojazd Torowy, skurcz mięśni i powiek, 19wieczni ludzie w 19wiecznych wnętrzach, langosze i Tokaj nad Dunajem, a wieczorem jeszcze festyniarscy Węgrzy, którzy bawią się wesoło ale krótko, daj spokój kaziu, po takim dniu każdy by wymiękł.

menu

2

lanchid cseresznye calvados unicum kalinka begherovka zvack absint ouzo grappa


  • RSS