bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

Aaaaby trzymać fason

0

twój kalkulator płac

khem, jak to się mówi „każdego dnia rośnie liczba osób, które mogą mnie pocałować w dupę” :)

xienga życzeń

1

chciałabym żeby mi nie leciało z rąk, chciałabym mieć zaplanowany ten tydzień i miesiąc, chciałabym mieć trochę spokoju i utartych nieprzekraczalnych przyzwyczajeń, chciałbym kontrolować swoją wagę, chciałabym dostarczać mojemu ciału niezbędną mu dawkę skórczów mięśni, chciałabym mieć dużo własnych płyt, ciuchów i książek tak, żebym jak na nie spojrzę, przypominały mi historię własnego rozwoju, chciałabym mieć na koncie trochę forsy, chciałabym dostawać zmarszczek nie od zdziwienia i wysiłku tylko od śmiechu i pracy umysłowej, chciałabym pamiętać o imieninach moich sióstr, umieć znaleźć w torebce telefon, mieć poukładane w szafce majtki… to be continued

arbait

1

s. trzyma mnie w pionie – odrywa siłą, jeśli trzeba, od biurka. tłumaczy, jak komu dobremu, że nic z tego nie będę mieć jeśli poślęczę przy nim dłużej, tłumaczy, że warto robić coś dla siebie. gdyby nie on, prawdopodobnie za 20 lat byłabym koniem pociągowym z zapadłymi bokami i klapkami na oczach. to łatwa pułapka, wpadają w nią ludzie, którzy muszą sobie rekompensować różne braki a jakoś nigdy nie wpadli w narkotyki. zresztą jedno drugiemu pewnie nie przeszkadza. w tyrze można je sobie kompensować dobrze. jest kasa, jest poważanie, stanowisko, można zarobić na mieszkanie, jest się niezależnym – i demony dzieciństwa powoli się ugłaskują.

wólka

1

moja babcia miała mieć tylko skromną ceremonię pogrzebową, ponieważ do kościoła nie chodziła a Boga miała, jak twierdziła, w sercu. Po wielu trudnych rozmowach rodzinnych ustalono więc, że ksiądz będzie ale odprawi mszę tylko dwudziestominutową. jakoś irracjonalnie nie chciałam jechać na tę wólkę z tatą. akurat samochód służbowy się popsuł a na wólkę daleko, więc w końcu dziś rano, w dzień pogrzebu, zadzwoniłam do taty, żeby zabrał i mnie. jechał też po babcię jasię więc umówiliśmy się we trójkę u niej. spóźnił się, ponieważ zamarzły mu zamki. po drodze zatrzymał nas wypadek drogowy i przyjechaliśmy pod kościół jak wszyscy już z niego wyszli. jak wysiadłam z samochodu czułam tylko pustkę, przerażenie i nie wiedziałam co zrobić. na szczęście podbiegła do mnie moja siostra, objęła mnie i płakałyśmy. kochana. moi starzy odjechali z trumną a reszta rodziny poszła na stypę. ciocia renata z agą i asią, danka j. i andrzej z grażyną i markiem, michał h.i andrzej h., no i wujek zbyszek. wszyscy dobrze czuli się w swoim gronie i dali sobie sporą dawkę pozytywu. wynagrodziło mi to z nawiązką tę straszną sytuację z pogrzebem. myślę, że babcia (mimo, że mówiłaby, że to wszystko niepotrzebne) to cieszyłaby się widząc nas wszystkich razem i śmiejących się i wspominających ją. aśka mówiła, że przyszło sporo osób, z sandomierskiej i nawet adam h. z żoną i synem. ala sąsiadka i w.

piersi

0

nie pochodzą od Tiffany’ego, odziedziczyłam je właśnie po matce ojca, zresztą tak jak chyba dużą część charakter(k)u

żałobnie

1

Z pierwszą śmiercią, która zabiera kawałek ciebie stajesz po drugiej stronie – z każdą kolejną będziesz już coraz bardziej pragnąć znaleźć się z nimi.
Miałam cholernego fuksa że mogłam tak długie lata cieszyć się bezkrytyczną miłością, nikt inny nie traktował mnie z takim oddaniem i opieką. Jedyna rzecz jakiej teraz pragnę to oddać tę miłość komuś następnemu.

.

0

otóż jest ciąg dalszy.
tym razem dzwoni mój telefon.
brat.
- dam ci babcię, chce z tobą porozmawiać
(kurtuazyjna rozmowa)
i na koniec słyszę:
- kończę już kochanie bo nie chcę Maćkowi tego esemesa wyzdychać

to była ostatnia rozmowa

.

1

sytuacja jest niewesoła: trzyosobowa sala na pierwszym oddziale wewnętrznym, leży tu w stanie ciężkim moje dzieciństwo i ciepło całego układu słonecznego. myśl o stracie odbiera sen.

- kasiu, wybierz jeszcze jeden numer, połącz mnie z bratową.
- dobrze babciu (w tej sytuacji zrobię dla niej wszystko) ale uważaj, może przerwać rozmowę bo mi się wyładowuje bateria
dzwoni; skąd w słabym ciele TAKI donośny głos?; rozlega się nam całym piętrze
- danka! jestem w szpitalu! mówię krótko bo mi kaseta wyjeżdża !!


  • RSS