bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

troszkę zjechałam z jakości ;)

3

Szanowni,
jestem, przyznam, dość mocno zbulwersowana. Nie widzę ŻADNEJ zmiany w repozytorium. Artefakty, które wymienia Kasia, pozostały bez zmian!
(z dokładnością do WOB-ListaBledow, tego nie bylam w stanie sprawdzic tak szybko – ale widzę, że numer wersji jest ten sam) te, które zaznaczone są na liście jako DODANY, były tam już uprzednio! (w tej samej wersji)te, które zaznaczono jako DELETED, są tam nadal! gdzie zatem nastąpiły zmiany? Kasiu, w jakiej lokalizacji dokonywałaś zmian??? (Paweł, czy Kasia mogła się cudem zalogować do starego repozytorium????) w jakim katalogu?????
Żebrzę o słówko wyjaśnienia, pilnie, obiecaliśmy to A na wczoraj rano
Do kompletu Sylwek zgłasza błąd repozytorium, które dziś działa nad wyraz sprawnie – co się dzieje??????

..::
uszyma duszy usłyszałem ten głos jakby dźwięk japońskiego instrumentu jednostrunowego w medytacyjnej muzyce jś
‚ko-cha-ni’
ligutek (21:09)
‚brzdęk brzdek plum’
muczacza (21:09)
szanowni
ligutek (21:09)
naj
mil
si

za tydzień w środę będzie już po wszystkim :)))

buractwo o poranku

2

za odrobinę luksusu w postaci jazdy taksą przez pół miasta zamiast własnoręcznej mordęgi sejciakiem (nie, ja LUBIĘ prowadzić, ale w gorącym okresie wydatki energetyczne, na przykład złorzeczenie innym kierowcom, ograniczam do minimum) trzeba płacić nie tylko PLNami. Pomijam zapach daru natury, jakim obdarzają mnie pracownicy CITI (najtańsza taksa w mieście). Dziś o 6 rano rozkoszowałam się mgłą nad zielonymi brzegami rzeki, dopóki z półsnu nie wyrwały mnie BRRZZZDD!!! – wypadki zapoczątkowane wjechaniem w zderzak niewinnemu taksiarzowi przez biednego cywila. taki cywil to ma teraz przechlapane. świadek – czyli mła – siedział już w środku samochodu u poszkodowanego, czyli tytułowego buraka.

o starym w przeddzień jego 53 urodzin oraz na dwa dni przed dniem ojca

siedzi w biurze. wykręca numer do swojej Nowej. dzwoni ze stacjonarnego. ale się myli i wybiera własny numer bo żeby było sprytnie różnią się tylko tzw. prefixem. w efekcie odzywa się jego własna komórka przy spodniach. więc odkłada stacjonarny żeby odebrać telefon. swój. komórkowy. patrzy, a tam, nieodebrane – numer: biuro. i co robi mój rodzony? dzwoni do biurowych koleżanek i mówi tak: no co wy do mnie na komórkę dzwonicie jak ja tu w biurze siedzę?

a jego nieodrodny niedaleko-pada-japko-od-japkoni?

jak mama wychodzi rano to stawia młodemu telefon stacjonarny na długim kabelku przy łózku coby go o odpowiedniej porze obudzić telefonem z pracy. ten telefon się trochę psuł. młody ostanio jak mama dzwoniła to odebrał, owszem, ale pilota od telewizora, a że pilot nie chciał go z mamą połączyć, więc wściekły odrzucił go od ucha i krzyczy
-maaamoooo telefon znów nie działa!!!

regeneracja

0

po dniach dupnych samotnych męczących stresujących i zawirusowancyh wczoraj padłam.
w ramach koniecznej natychmiastowej rekonwalescencji zażądałam odwiezienia do domu, potem nastąpiły: sałatka z prawdziwą fetą, pierwsze truskawki i dłuugie spanie. i co ciekawe – jak organizm potrafi sam sobie radzić. miałam sny, które naprawiały rzeczywistość. albo zmieniały bieg zdarzeń, które miały niedawno miejsce albo dodawały szczegóły, które zmieniały ich sens. i to nie wydarzeń najważniejszych i prozaicznych – na przykład nie śniło mi się, że obroniłam pracę. zajebiste.

nosz kurwa

1

ten facet mnie wykończy. muuuchhhh tooooo fast for me. cytuję ostatni status: piwo w lewicy mysz w prawicy żyć nie umierać. no comment.

BREAKING NEWS

kto napisał egzamin wstępny do liceum prawie-prawie najlepiej w caaałej klasie? otóż drugi wynik należy do mojego zawsze-najgorszy-uczeń-bro :))))

uprzedzam lojalnie

0

pic293580.jpgnastępna osoba, która wykrzyknie na mój widok „ŻAAAŁUJ ŻE NIE BYŁAŚ NA KAJAKACH” dostanie w zęby. żeby nie było że nie uprzedzałam.

a czy ta justynka to kogoś ma?

0

opalony nieprzyzwoicie, wije się jak piskorz na myśl o pracy, prycha i odwraca tyłem do ściany, śmieje pełną piersią z byle czego (chyba siłą rozpędu), pachnie latem i niestrawionym alkoholem, ma wielki brzuch po brzegi wypełniony piwem, przelanym z kajaka, mówi „wiesz, chyba będziemy utrzymywali ze sobą kontakt” i „ale robiliśy bardachę” i „ale faaaaajny wyjazd, podobałoby ci się” ajużci, że tak.

podobno spał z zedem w namiocie ;)

pielewin zjechany

1

fajne ma niektóre językowe pomysły na reklamy, można się pośmiać, ale barańczak to on nie jest.

ciekawe doświadczenia z muchomorami ale witkacy to on nie jest.

no zadęcie kulturowe, owszem, czołgi i dusza słowiańska się przewija ale ani z niego suworow ani tym bardziej puszkin.

no wyścig szczurów, walka o pozycję w środowisku, owszem, ciekawe, ale gdzie mu do Bernarda Shawa.

To co on właściwie jest?

pozdrawiam. wasz duninwąsowicz.

together in electric dreams

0

jak to wszystko się zaczęło to był wieczny podkurw, że 24 h jestem nie sama. a dziś, proszę bardzo – wszystko na odwrót, i jak tu sobie ufać! organicznie nie cierpię być sama, no przyzwyczajam się po dwóch dniach ale zanim co, to jestem jak max i mam objawy choroby. i nie chodzi tu o jakieś „tęsknię” i „wzdycham”. zwyczajnie boli mnie brzuch, mięśnie, rozbicie jakby jakiś wirus.

jakby mi sie chciało

2

mogłabym być pierwsza w komisji wyborczej. nie chce mi się. nie tylko być pierwszą, wogle mi się nie chce. losy zbiurokratyzowanej demokracji mi wiszą. ciepłe posadki zakoszą smutni panowie. obserwuję u siebie postępujący cynizm.


  • RSS