bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2004

pw

1

dziś kwachu rozdał odznaczenia. nie wszyscy mogli po nie przyjść pod pałac, nie wszyscy mogli wstać i po nie podejść, do niektórych kwach fatygował się sam. mają swój wielki dzień wreszcie, chodzą po starówce z czerwonymi smyczkami, widać, że miasto ich. w ogłupiającej rzeczywistości gwiazdek europejskich i dyktatu mamony to ich wcale nie widać i nie słychać. ale dziś była uroczystość że mucha nie siada, harcerze rozlewali wodę do kubeczków, odegrano „koncert warszawski” richarda addinsella, a sanitariuszki udzielały skromnych błyskotliwych wzruszających i mądrych wywiadów. wszystko w sierpniowym warszawskim słońcu. jak nie kochać tego miasta?

na pohybel

0

gupiej tyrze a tfu.
nie jadę mad morze. słono mi za to zapłacą.
wsiąkłam kompletnie – bart zjawiskowy, ajm in law. czytam notki wstecz i słucham masiffa na ful. wołami mnie nie wyciągną.

wszyscy jadą nad morze :)

0

gosh, jakbym nie chciała żeby nastał czas wycierania posadzki w byku z błocka … na razie lato, super. jutro będę leżeć na plaży. modne polskie wybrzeże, wiatr we włosach, luksius, gadki szmatki. taramtamtam.

nie ma co dalej tego ukrywać

1

rzygam jak tu przychodzę :((((

poszłam wydawać. hulaj dusza. jak szlachta szaleje koszta się nie liczą. okularensy z wyższej półki raz. precz z uprzedzeniami. portfel nowy-śliczny-niepotrzebny-ale-widuję-go-przecież-codziennie dwa. cudo niepraktyczne z gołymi cyckami na froncie, w tonie lata dwudzieste. cukiereczek. była przeceniona, nie mogłam nie wziąć. po czym, po jakiejś zaledwie pół godzinie, wyszłam usatysfakcjonowana z galerii kokotów. a życie nadal „wieczna impreza”, choć widać jakby przejaśnienia.

notka alterglobalistyczna

0

idz soł obwius. stary porządek jeszcze o tym nie wiedząc odchodzi do lamusa. nowy porządek rośnie w siłę. korporacyjny. wynik tych potyczek w następnym tomie sagi pierścieni. wasz coraz-mniej-nieświadomy uczestnik.

ups & downs

1

wczoraj pyszna szamka w towarzystwie zjawiskowym, zabawne animowane kino a na koniec zajebisty seks. tak chyba żyje zachodnia demokracja. żart. żart. ale dziś od rana – usługi serwisowe opłakanej jakości, zabiłabym ich dosłownie, i obcinanie paznokci w korku, coś trzeba robić z tym czasem.
a ze świata pracy: motywacja i satysfakcja – pięć. ulga z powodu pustki urlopowej dobitnie świadczy o tym, że należy zmienić COŚ. zespół, biurowiec, stanowisko. COŚ.

gribensy :)

0

chyba już są. świadczą o tym dwie niebagatelne poszlaki. pierwsza (chronologicznie) to rzędy koszyczków przy zakorkowanej drodze na wyszków. pełne podgrzybków, kurek i prawdziwków. druga to mmmmmmm zupa w furkocie. najlepsza przedobra zupa grzybowa z całymi wielgachnymi podgrzybkami, które trzeba było jeść nożem i widelcem. tylko siedem pięćdziesiąt i tym bardziej mi smakowała. mmmmm. zupa grzybowa w furkocie, goferek z dżemem na krakowskim. żyć nie umierać. ps. dziś jadę na rekonesans grzybowy. choć niektórzy sądzą, że jadę w odwiedziny do rodziny hihi.

soł bołl

0

pewien kolega ma taką technikę gry, że uderzył wczoraj kulą w sufit. warto było narazić się na śmieszność, ponieważ miał trzy strajki pod rząd. moja technika (próbowałam eksperymentować ale wszystko inne było o wiele mniej skuteczne) okazała się całkiem niezła, jedynym jej minusem była ta niepewność za każdym rzutem, czy kula wogóle doleci do kręgli. tak się wkręciłam, że zamiast się integrować, to stałam z zaciśniętymi ustami wpatrzona w ekran z wynikami, czekając na swoją kolejkę. maliniak opuścił lokal w butach do gry. ciekawe czy poszedł dziś w nich na KK.
z gier do wygrywania należy koniecznie wspomnieć BOXERA, który rozwalił mi kciuk (ale za to idę do włoskiej restauracji jutro :))
ekscesy późniejsze, które nastąpiły między dwunastą a trzecią, koniecznie pominę.

somebody stop me

1

Wróciłam do siebie i mimo sztywnej szyi jestem znów jak czołg. No całe szczęście.


  • RSS