bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

jak jest

0

zasypiam przy debacie przedwyborczej wygłaszając przed zaśnięciem sto opinii godnych mojej babci. budzę się w nocy i nie mogę zasnąć. nad ranem mam ścierpnięte palce u rąk. pierwszą rzeczą jaką robię, jest sprawdzenie czy ola się rusza. potem rozrzucam kosmetyki po podłodze, tłukę miseczkę z masłem i już po jakichś dwóch godzinach jestem ubrana i nakarmiona. przychodzę do pracy i dopiero po wypiciu kawy (bezkofeinowej) zauważam ze zdziwieniem, że na kubku jest głupi napis „proste bankowanie” bo pomyliłam SWÓJ UKOCHANY kubek z jakąś reklamówką millenium …..

no ale dziś udało mi się nie poparzyć przy prasowaniu.

ktoś

0

z własnej woli, niezależnie ode mnie, porusza od środka moim brzuchem. robi to codziennie.

i to jest właśnie pestka.

ło oł.

0

Magda jest w czwartym miesiącu i w sobotę wychodzi za mąż.

wyprawa po złote runo

0

zupełnie nie wiedziałam skąd mi się bierze ten nalot złego samopoczucia. a wystarczyło pieskowi dać mleczka. i jeszcze przybrać to mitem bohatera.

bo.

no bo miałam jedne spodnie! a w karcie okropność: mothercare – błeeeee poprawność polityczna do wyrzygania. pępek świata – do ekskluzywnej cioci na imieniny. może i z duszą ale z duszą pralni pieniędzy. co za chore ceny.

że ponoć h&m robi ciuchy dla cieżarówek. ale sprzedaje je wstydliwie tylko w jednym swoim sklepie. NA GÓRCZEWSKIEJ psia mać. szkoda że nie na lotnisku bemowo.

ponieważ hormony odpowiedzialności zaczęły drążyć mnie 8 miechów temu, nie odważyłam się skoczyć na zakupy ciuchowe tam i spowrotem taksą przez pół miasta. za to skorzystawszy z siedmiu środków lokomocji publicznej, przybrałam laur bohaterki. i w ogóle to było warto. jest tanio i dużo. lepiej niż w tesco.

no wiecie. to chwilowe poczucie pełni szczęścia, kiedy w drodze do przebieralni masz naręcze nie pięciu (maksymalnie dozwolonych), nie dziesięciu, ale jedenastu „sztuk odzieży”

ehhhh.

acha, dlaczego była mała frekwencja

0

no po pierwsze dlatego, że podczas swoich pierwszych wyborów Polacy wystartowali z najwyższego pułapu. najwyższa stawka. białe – czarne. to szli. jak w łesternie – był dobrak i był zły. a teraz jest tak normmmaaaaaalllnie. i naprawdę świat się nie waaaali, gdy wygrywa opcja be czy tam a.

poza tym to przeciętny obywatel nie potrafi ocenić jednoznacznie i racjonalnie czy on w końcu chce jednej stawki podatku czy też jest za inną opcją. ba. najtęższe głowy na tym zjadają zęby. no nie jest łatwo.

i jeszcze jedno. sondaże. toż przecież wszystko wiadomo przed wyborami – z sondaży. to po co iść? gdyby tak randka w ciemno: kampania na wysokich obrotach i aż do ostatniego momentu nikt nie jest pewien swego. to by była ruletka. to by była gra warta świeczki.

i z tych trzech powodów była mała frekwencja.

wasza, znająca się na wszystkim, jadwiga staniszkis.

dobrostan

0

poprawiłam dobrostan. impulsywnie. zakupiłam torebkę. złotych czterdzieści. na zaludnionej ulicy dokonałam przepakowania oraz uwolniłam czym prędzej starą steraną. z pewnym wysiłkiem. tak.

torebka jest mała czarna, co ma poprawiać ogólny wygląd sylwetki. aby mniej przypominać tragedię posejdona. boszzzz ja chyba odreaguję do granic anoreksji przy pierwszej nadarzającej się okazji.

poza tym nuda, kwaśność, browar i warszawski przegląd filmowy.


  • RSS