w tym roku jestem jedną wśród tych stu osiemdziesięciu milionów, które nienawidzą świąt

„www.ihatechristmas.com”

nie mogąc pogodzić silnego zdenerwowania przedporodowego z podnieceniem przedświątecznym i zaaferowaniem (atmosferą, sprawunkami, etc) słusznie postawiłam na poród, odmówiłam ubierania choinki, prezenty kupiłam dużo wcześniej (kupić, zapakować, zapomnieć) a wigilię zaplanowałam w zaciszu domowym, już we troje.

tylko że jestem po terminie osiem dni, wigilia jutro i ani śladu skurczy

psycha słabo sobie z tym radziła, nie mogłam w nocy spać bo nasłuchiwałam ruchów dziecka, lekarz kazał liczyć „jak przez trzy godziny się nie poruszy to proszę przyjść” do tego co drugi dzień na n godzin (jedna do trzech) na izbie przyjęć „na drągu i w przeciągu” na nasłuchiwaniu tętna z lekarzmi i położnymi różnej prowieniencji, strach że przenoszę, strach przed porodem, strach przed cesarką, wywołać czy nie wywołać, masować brodawki, i te cudne ginekologiczne określenia: czop śluzowy, stara pierwiastka, nacięcie krocza, macica się stawia, zmiękczyć szyjkę, no można się spoko popłakać

i dopadły mnie święta. najpierw ten cudny biały śnieżek, potem uderzający aromat kapusty i grzybów na klatce. tak się zaczęło, a potem poszło łatwo. telefon od rodziców „skoro nie rodzicie to przyjdzcie do nas na wigilię” no to skoro nie rodzę to chociaż śledzie, mąż kupił choinkę, jeszcze się łamałam, nie pomogę ubierać, ale jakoś tak coraz słabiej, potem nie wypadało oponować skoro zrobił zakupy, zaplanował menu i odkurzył

a dziś na izbie przyjęć usłyszałam „nie robię pani usg bo mam dużo pacjentek i żadnych postępów” zwróciłam się więc po raz kolejny w stronę dobrego damiana: usg? najwcześniej jutro. ma pani u nas abonament? proszę poczekać. zdąży pani dojechać za pół godziny na foksal? a lekarz został po godzinach bez kolacji.

uff. „główka duża ale nie ogromna, brzuszek tłuściutki, 3 kilo 900, wody płodowe w normie, łożysko z oznakami wapnienia ale nie ma powodów do niepokoju. chodzi pani na ktg? to dobrze. w damianie generalnie 10 dnia wywołujemy. gdzie pani rodzi? a, gdyby się pani rozmyśliła to zapraszamy do damiana.”

może się i rozmyślę. a ma ktoś wolne 4 tysiaki na poród?

i tak kupiłam sobie jedną spokojną noc. a właścieie nie kupiłam bo czy wspomniałam o tym, że mi zrobili to usg za friko?

prosto z usg pojechaliśmy na wigilię do lotosa (ja: fioletowa bluzka i butelkowe spodnie, wszystko wypaprane od góry do dołu żelem z usg, można zobaczyć na zdjęciach) gdzie przy dłuuuuuugim stole nad śledziem i wódką zasiadło 20 osób.

i już jest wszystko dobrze :)