bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

lektury z grubej rury

0

„spostrzegł, że Karol rumieni się przy córce, co oznaczało, że lada dzień poprosi ją o rękę..”

lista todo wydłuża się i niknie w dali.

- NIE WIEDZIAŁAM ŻE JESTEŚ TAKA SZCZUPŁA! wykrzyknęła na mój widok saatchi&saatchi.

i, być może byłabym zatem skłonna czegoś się od ciebie nauczyć, saczi, gdyby nie fakt, że masz biodra na wysokości mojego biustu. rozumiesz więc, że wszelkie naśladownictwo byłoby marnym wypaczeniem.

bek tu rut

1

x1p29C9bHBj5N11LpFOdCCfvuaxpVGFQqwvLS2HJ

pisma kobiece

0

dzisiaj na obligatory łoku zahaczyłam o kiosk i nabyłam dwa kobiece pisemka. oto czego się z nich dowiedziałam (cytuję dosłownie):

- na wyprasowanej koszuli nie powinno być żadnych zagnieceń
- przy zmiennej wiosennej aurze sprawne wycieraczki są niezbędne
- pudła z zimową odzieżą można wynieść na strych
- pamiętaj! pierogi można podawać polane masłem albo skwarkami

no tak. zapamiętam.

piąty element

0

urlop macierzyński jest jak platformówka. jak nauczysz się zabijać potwory z pierwszej sali, to w nagrodę przechodzisz do następnej, gdzie są te same potwory, tylko dużo szybciej latające i jeszcze kilka nowych. albo raczej jak zabawa w podrzucanie kamyków jedną ręką. mniej więcej każdy normalny średnio rozwinięty człowiek potrafi podrzucić do góry kamyczek i go złapać. po paru ćwiczeniach większości też udaje się podrzucić do góry kamyczek i w międzyczasie jak będzie spadał podrzucić następny, złapać pierwszy, i złapać drugi. z trzema nigdy mi się nie udało. opanowałam karmienie i przewijanie. na ogół udaje mi się odkurzyć i poprasować, choć nieregularnie. na spacer udaję się przy sprzyjających okolicznościach. i tyle. remont piwnicy wydaje się być piątym kamyczkiem.

urlop kończy mi się 7 kwietnia, potem będę podrzucać na nielegalu.

nie jest dobrze

0

jak już wreszcie wieczorami uda mi się uśpić małą, to na ostatnich nogam siadam w ciszy do wystygniętej herbaty i … oglądam filmy z małą.

not-to-bed faza

0

moje dziecko przechodzi fazę niechęci do własnego łóżeczka. do tej pory odłożona zasypiała słodko. potem troszkę zaczęła komentować sytuację. wynikało że jest nie najwygodniejsza. potem popełniłam błąd. położyłam do łóżeczka NIE CAŁKIEM jeszcze śpiącą Olę. No płucka to ona ma. Odtąd działa mechanizm: styk z powierzchnią kocyka = straszny bek.

poczułam głód i zaraz potem wyrzuty sumienia, że jeśli coś zjem to zaszkodzę dziecku! toż to jest już choroba pokrewna anoreksji. przeglądam, co piszą o diecie w ciąży, i nie mogę sobie wyrobić opinii. gdzieniegdzie MIÓD też jest zaliczany do alergenów. a położna mówiła, że miód jest okej. piszą, żeby jeść dużo owoców, żeby nie zabrakło witamin i piszą też, że CORAZ CZĘŚCIEJ JABŁKA UCZULAJĄ. gotuję sobie makaron, który zjem z masłem i cukrem. przy czym nie czuję się z tym najlepiej, bo w makaronie są JAJKA, w maśle MLEKO, a cukier …. wiadomo. kolki wprawdzie osłabły ale po ogórku dziewczynka miała dwa dni czerwone policzki i skórkę jaszczurki. ATOPOWE ZAPALENIE SKÓRY przebiega mi przez głowę i czuję ciarki na plecach. piszą też, żeby nie stosować diety eliminacyjnej profilaktycznie, tylko dopiero jak coś zaszkodzi. ale czy niespokojny sen spowodowany bąblami powietrza w brzuszku to już jest wskazanie? i co zaszkodziło? saletra w szynce? gluten w pieczywie? jabłko? herbata? E200 w słonych paluszkach?
może by zostać przy ziemniakach i wieprzowinie. tylko wtedy to już na pewno się rozwiodę bo żegnaj uśmiechu. a poza tym jak JEŚĆ 5 UROZMAICONYCH POSIŁKÓW dziennie złożonych z ziemniaków i świni.

.

1

Olka przewróciła się dziś z brzuszka na plecy. po czym powtórzyła to jeszcze pięć razy. zawsze przez lewe ramię. po czym zaniechała tej głupiej czynności.

zapomniałam wspomnieć o tym, co przyniósł m z zebrania społeczności kamienicy (a nie było go ponad trzy godziny). otóż społeczność kamienicy (to znaczy aktywiści) przesiąknięta jest konfliktami.
j zarzuca l że … obskubuje cichaczem pędy sosence przed furtką. j twierdzi, że niczego nie obskubuje ale zarzuca l, że nie trzyma jakiegoś poziomu („trzeba trzymać jakiś poziom”). j obawia się, że sosenka, zasadzona cichaczem przez m, urośnie (wtedy m będzie już dawno w niebie) i zasłoni mu cały widok. m chciałaby wiedzieć, gdzie podział się styropian, którym ogrzewała sobie sufit. jak również, gdzie podział się złom kaloryferowy po remoncie, który odbył się trzy lata temu.

poza tym uważam przejście w tryb domowy za zakończone. ładowarkę do telefonu trzymam w szufladzie z łyżeczkami, telefon ufajdany mam w maśle, rękawiczki oraz okulary słoneczne są na stałe przechowywane w kieszeni wózka. torebka leży zakurzona na meblu. m ostatnio stwierdził, że szafka na kosmetyki nie będzie mi AŻ TAK potrzebna, bo przecież RZADKO się maluję. porzuciłam ciężki pęk kluczy, otwierający różne pomieszczenia, na rzecz prostego zestawu: klucz do domu i do bramy wejściowej od domu, połączone drutem. panie w sklepiczku pod domem mówią mi dzień dobry na ulicy. ale zakupy robię przecież przez internet …

bonus: linki do przyjaciół.
przyjaciele mojego dziecka (perspektywa zachowana)

pierwszy przyjaciel (jest już, niestety, passe)
drugi przyjaciel
trzeci przyjaciel


  • RSS