zapomniałam wspomnieć o tym, co przyniósł m z zebrania społeczności kamienicy (a nie było go ponad trzy godziny). otóż społeczność kamienicy (to znaczy aktywiści) przesiąknięta jest konfliktami.
j zarzuca l że … obskubuje cichaczem pędy sosence przed furtką. j twierdzi, że niczego nie obskubuje ale zarzuca l, że nie trzyma jakiegoś poziomu („trzeba trzymać jakiś poziom”). j obawia się, że sosenka, zasadzona cichaczem przez m, urośnie (wtedy m będzie już dawno w niebie) i zasłoni mu cały widok. m chciałaby wiedzieć, gdzie podział się styropian, którym ogrzewała sobie sufit. jak również, gdzie podział się złom kaloryferowy po remoncie, który odbył się trzy lata temu.

poza tym uważam przejście w tryb domowy za zakończone. ładowarkę do telefonu trzymam w szufladzie z łyżeczkami, telefon ufajdany mam w maśle, rękawiczki oraz okulary słoneczne są na stałe przechowywane w kieszeni wózka. torebka leży zakurzona na meblu. m ostatnio stwierdził, że szafka na kosmetyki nie będzie mi AŻ TAK potrzebna, bo przecież RZADKO się maluję. porzuciłam ciężki pęk kluczy, otwierający różne pomieszczenia, na rzecz prostego zestawu: klucz do domu i do bramy wejściowej od domu, połączone drutem. panie w sklepiczku pod domem mówią mi dzień dobry na ulicy. ale zakupy robię przecież przez internet …

bonus: linki do przyjaciół.
przyjaciele mojego dziecka (perspektywa zachowana)

pierwszy przyjaciel (jest już, niestety, passe)
drugi przyjaciel
trzeci przyjaciel