bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2006

Sadzam pokraczka na biodrze, niedable niczym Britnejspirs. Torbę wypełnioną hagisami, wkładkami laktacyjnymi, grzechotkami, zapasowym ubrankiem, butelką z wodą, deserkiem, łyżeczką, mokrymi chusteczkami, ciepłymi skarpeteczkami, kremem anty-słonecznym, wodą źródlaną w spreju (dobre do umycia smoczka), cudokremem, czapeczką z daszkiem, portfelem, telefonem, kluczami – przewieszam przez ramię. Wychodzę. Przekręcam klucz. Odkręcam klucz. Sprawdzam żelazko. Wyłączone (ofkors, no). Schodzę do samochodu. Wózek już bez kółek, już zapakowany w bagażniku przez Niewidzialną Pomocną Rękę. Konstatuję brak karty płatniczej. Niewidzialna Ręka biegnie po kartę. Konstatuję obecność karty w kieszeni torby. Dzwonię do Niewidzialnej Ręki żeby zapomniała o karcie a wzięła SMOCZEK. Zapinam pokraka w łupince od orzecha, o której wiem, że za minutę stanie się rozżarzonym piecem do pizzy. Cierpię. Jadę. Czerwone, czerwone, czerwone, czerwone, czerwone. Dojeżdżam, nie mogę zaparkować tam gdzie mi się podoba, Pan Menel mi pokazuje The Right Place. A chuj mu w dupę, trzeba się było uczyć. Zakładam roboczą rękawicę, zakładam kółka, rozkładam wózek, wkładam pokraka, torba przez ramię, idę do windy. Pierwsze piętro – zabawki, drugie piętro – ubranka, trzecie piętro – łóżeczka. Mija pierdyliard minut, robi się popołudnie, mam już karmienie w dziale z książkami, na dziecięcym foteliku przed wielkim ekranem z wyświetlaną bajką, za sobą. (Karmienie przed takim ekranem trwa dość długo). PIIIIIIĆ. Pokrak zasypia, zaczyna się wyścig po wąskich ścieżkach w pogoni za ciszą. Zostawiam wózek w zacisznym kątku kłapouchego, odbywam konferencję telefoniczną oraz z miłym, fachowym „W czym mogę pomóc?”, żeby zdecydować, że jednak NIE czerwony. Jednak niebieski. „W czym mogę pomóc?” ładuje mi wszystkie Bardzo Niezbędne Rzeczy Właśnie Zakupione na wózek, pokrak musi jechać na biodrze. Dostajemy klucz do Pokoju Matki. Karmimy. Myjemy. Załatwiamy. Ścieramy pot z czoła. Winda. Bramka. Pipczenie. „W czym mogę pomóc?” nie zdjął zabezpieczenia z pościeli. Bramkarz wzywa Grażynkę przez łokitoki. Grażynka zwleka. Parking. Najpierw pokrak do łupinki, rękawice robocze, zdejmowanie kółek (no i co się gapicie, menele, trzeba się było uczyć) potem załadunek, odjazd. Czerwone, czerwone, czerwone, czerwone, czerwone. Pokrak z łupinki. Najważniejszy Zakup zostaje w samochodzie. Po dwóch godzinach przypadkiem zauważam z okna, że drzwi zostawiłam otwarte na oścież. Happy end: Cargo ocalone.

ps. pisanie tej notki to czas na zjedzenie marchewki+zupki. mniam.

a, świetny kawał.

4

informatyk czyta gazetę i mówi – zobacz co ja tu mam na ekranie.

serio.

nie da się ominąć meczu z Niemcami

0

nie poszłam oglądać do znajomych, bo mam małe dziecko i nie mam go z kim zostawić. nie oglądam w domu, bo nie mam telewizora.

i co?

i siedzę przed kompem, zza okna dochodzą do mnie wszystkie didaskalia, a na ekranie mam wyświetlaną relację na żywo – na tyle aktualną, że wiem, że ten społeczny, obywatelski jęk ulgi, który doszedł mnie właśnie z ulicy, to z powodu, że Lahm zagrał do Podolskiego, który zostawił w blokach Bąka i w sytuacji sam na sam z Borucem z trzech metrów… spudłował! Ciągle 0:0

iza jest w ciąży. niesamowite.

widziałam łosia w lasku bielańskim. niesamowite.

a potem widziałam tak: jak mijałam boisko to chłopak wykopał piłkę za płot, minęłam i weszłam na mostek nad trasą toruńską, patrzę na dół – a piłka toczy się wpoprzek pasów, patrzę dalej – a spod mostku wynuża się olbrzymi tir, wjeżdża na piłkę i … słychać wybuch. niesamowite.

.

3

przeczytałam gdzieś w gazecie fragment książki ewy błaszczyk. z brzydkiej ciekawości – chciałam wiedzieć dokładniej jak TO się stało. jakoś mi zapadło w mózg potem. potem zobaczyłam ją i Manię ruszające spod domu na Bielanach. potem kupiłam tę jej książkę. z brzydkiej ciekawości. chciałam wiedzieć jeszcze dokładniej jak TO się stało. odebrałam na poczcie, zaczęłam czytać na Rakowieckiej pchając wózek i nie oderwałam się, aż nie skończyłam, z przerwą na kolację i kąpiel Olki. następnego dnia czytałam fragmenty jeszcze raz.

teraz wiem bardzo dokładnie, jak TO się stało.


  • RSS