bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2007

w ogóle mało jeszcze widziałaś 2

0

market obuwniczy. tanio. zimowe obuwie na wyprzedaży. pary mocno przebrane pod względem rozmiaru jak i dizajnu. pani pyta o but, który trzymam w ręku, chce przymierzyć. odpowiadam grzecznie, że oczywiście, może, aczkolwiek nie wykluczyłam jeszcze zakupu tegoż. ustalamy w końcu, że jednak przymierzy inny, taki sam, znaczy, tylko inny egzemplarz, niekoniecznie ten z mojej łapki.

pani owa siada koło mnie na zydelku i stękając (odzież zimowa) przymierza.
nad panią stoi mąż. mąż-opoka. mąż-decydent. mąż-karta-płatnicza. mąż-wyrocznia-mam-zawsze-rację. mąż-menadżer-logistyki.

ów odzywa się w te słowa: Bardzo dobre! zamszyk na wierzchu, gruba podeszwa. bierzemy.

pani (dość cichutko): trochę za duże. kalosze.

pan: kalosze, no właśnie taką mają mieć funkcję! doskonałe na po nartach. idę płacić.

..::W tym momencie rzucam już w myślach kalumnie na cały rodzaj męski i na całą poddańczość damską::..

pani: (spokojnie i zdecydowanie): nie idzesz płacić. przestań strugać głupka. przymierzę jeszcze jedne.

ooo! prawda o facetach przedstawiona w tej przypowieści jest dość oczywista. prawda o kobietach jaka mi się w niej objawiła – dość pokrzepiająca.

życzę wszystkim długoletniego pożycia w szczęściu!

- że suszarka upadła na podłogę
- że zrobimy bach sankami
- że jest tyle dzieci
- że pan potrącił
- że mama znikła
- że pani podeszła
- że było ciemno
- że tata odkurzał półkę
- że mama waliła w magnetofon

nie dziwię się, że dziecko miało kłopot z zaśnięciem

ale nie bała się leżeć plecami na wodzie. oczy przymknięte, pomruk, uszy zamoczone, triumfalne wynurzanie.

boszzzz.

1

najpierw pok wpadł twarzą w śnieg potem się pokłóciłam potem niosłam dziecko w spazmach przez zaspy na polach do domu potem chciałam zapłacić za warzywa pustym kontem potem rozbiłam szkło w nowym telefonie.

zastanówmy się – czy coś jeszcze?

dominikanie. dziewiętnastka. cichy, dyskretny tłumek (z założenia – tłumek młodzieży). zapach kadzideł. półmrok. szelesty. pokasływania. światło z ołtarza. śpiew.

pok się przytula i kołysze.

po jakimś czasie słyszę cichutkie „hmmm” „hmmm” (w domyśle: matka, dość) więc wychodzimy.

no. jakby lepiej. gdyby tylko aniołek-skarbonka przy żłobku tak nie hałasował i nie machał główką podczas wrzucania drobnych.

w kółko całe podwórko

0

śnieg. ćwiczymy bachy w śnieg. BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch BAAa..ch

i tak w kółko.

ile

1

no ile. ile dni można przeżyć bez gorącej kąpieli?

msza święta

1

dobrze jest dać możliwość wyboru, prawda. świeckość świąt w moim domu pamiętam jako dużą gafę. być może to osobnicze. a może nie, trudno dziś dociec.

w celu nie postawienia dorosłego potomka w sytuacji „tak, jestem istotą religijną, ale jak TO SIĘ ROBI ??”, pomyślałam – zacznę już.

msza święta dla dzieci zatem. jak sam odprawiający reklamował: taka dyskotekowa, ze śpiewankami.

usiadłyśmy w trzecim rzędzie. obok milusiej pięcioletniej panienki. która dzierżyła w dłoni grzechotkę – taką dobrą dla czteromiesięczniaka. pok ujrzał. zapragnął. wyciągnął rączęta. zawył. łagodnie odmówiłam. panienka schowała grzechotkę. panienka wyciągnęła grzechotkę tylko kawałeczek – akurat tak, żeby pok zauważył i zapragnął. na jej twarzy malowała się dociekliwość badacza. pok oczywiście zapragnął. kilkakrotnie. rodzice panienki nic. przesiadłam się. no mogłam eskalować ale czułam się jakoś niepewnie. przesiadłam się do przodu trochę. pok ujrzał dziatki siedzące na dywanie i wpatrujące się w ołtarz. usiadł też. każdy dziatek (każde dziatko?) miało swoją ulubioną zabawkę w łapce. ale dla poka ważniejsze było, że robi to co WSZYSCY. siedzi. potem było kazanie i pok poszedł eksplorować (głupia ja!) eksploracja skończyła się donośnym rykiem. przy podniesieniu. potem modliliśmy się, żeby Bóg pozwolił nam godnie uczestniczyć we mszy.

widać, że strategia przemiłego księdza polega na zatrzymaniu młodych wiernych za wszelką cenę. ja nie komentuję, facet ma 30 lat doświadczenia.

hmm. zobaczymy co będzie w następnych odcinkach odyseji ureligijniania po omacku. oby było już z górki.

soczysty dzień

0

opłaciłam dwa tygodnie nad ciepłym morzem, znalazłam opiekunkę na sąsiedniej ulicy, znalazłam terapeutę.

9 słów poka na pierwszy rok

0

w kolejności pojawienia się w słowniku:

mniam mniam
pa pa
.
.
/długo nic/
.
brum brum
.
bach
kwiatuszek
ciach ciach
dzidzia
baba
nie ma

njujer

0

olciak wypadł mi dziś na podłogę z gamokojazdu. wprost w ramiona siostry. jeżdził gamokojazdem wystarczająco długo by na koniec zwariować. malutkie dzieci są bardzo… malutkie. ciężkim przeżyciem jest dla nich obecność drugiego dziecka. ciężkim przeżyciem jazda po gamoku. ciężkim przeżyciem spacer z dziadkami. dlaczego nie chcemy o tym pamiętać. soł sad. i szejm on mi.

nie karmię od zeszłego roku. olciak rozumnie kiwa głową na moje „nie ma” i drepcze dalej w wiecznym poszukiwaniu bodźców. podbiega do luster wystrojona w korale. stroi miny do szyby w kuchence. szeroko uśmiecha się na pierwsze dźwięki piotra pana. i alicji. ma osiem zębów. chce sama jeść łyżeczką. słysząc spacer bierze mnie za rękę do przedpokoju i chwyta płaszcz. umie wyrzucić brudną pieluchę do śmieci. lubi przez kilka minut dziennie biegać ze zmiotką i szufelką. albo ścierką. sama odkurza. jak jej czytam to bierze mój palec do ręki żebym to ja pokazywała co jest na rysunku.


  • RSS