bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2007

to gna

1

w jakimś ekspresowym tempie. dzień po dniu dziecko staje się dzieckiem, bawiącym się, kombinującym brzdącem. niemowlęctwo zostawiła fiuuuuuuuu za sobą. wczoraj wygrzebała ziemniaka z kredensu, powiedziała mniam i poszła do garnka gotować zupę. umie dopasowasować wszystkie gąbkowe literki a niektóre z nich powtarza, w piaskownicy obwieszcza baba, siedzi /posłusznie/ na chuście, żeby pupa nie zmarzła i bawi się długo i namiętnie w piasku, ROZMAWIAJĄC PRZY TYM O ŻYCIU z przygodnymi mamami. incredible. amazing. jest fantastyczna, niezrównana, genialna i zachwycająca. aż mi zapiera dech.

kod

0

we wszystkim, w czym moje dziecko jest inne ode mnie, jest podobne do janka. nie rozumiem, jak można tego nie zauważać. identycznie przywodzi głowę do szyi, identycznie wymachuje łapkami z radości, podobnie pachnie, podobnie mówi.

i podobne ma krążenie, bo z emocji pękają jej naczynka w oku.

.

0

i żeby się bawić. więc najpierw misie, i misie do pudełka i z pudełka, a potem że papa misie i do pokoju. i chodź ze mną. w połowie drogi konstatacja, że jeden miś został w ręku, powrót do misi, odrzut zbędnego misia, spowrotem do pokoju. w pokoju taneczne pa do kołysanek utulanek, ale tylko jedno i siarczysty rozsiad. książeczkę. żebym ja pokazywała i mówiła nazwy. krokodyl. tam! (tak, tam też jest krokodyl), a wąż robi kchkch. papa książeczko. siarczysty rozsiad na dywanie. klocki. szejper już nie ma dla nas tajemnic, nagle półobrót i wyciągnięta ręka do ściany, cień, (chodź pokażę ci, gdzie jest twój cień), papa cieniu. książeczka z musical babies, czytana zawsze obowiązkowo tylko w jednej pozycji przodem do lustra ze spuszczonymi nogami z materaca.

a że rybki w szczoteczce miały cechę wspólną ze ślimakiem w filiżance, to było, drogi watsonie, fantastyczne.

a dzisiaj ola nuciła mniammniam i to była, drogi albumie małego dziecka, jej pierwsza piosenka ze słowami. o krokodylu była. co chciał zjeść jakuba (chrup chrup mniam mniam).

a ja, cóż, ja się już nie rozwijam ;)

księżniczka na ziarnku grochu

0

nie wejdzie do wanny, jeśli choćby najmniejszy paproszek pływa po powierzchni

ps. ząb. trzo-no-wy!

szczyt hipokryzji

0

wchodzę na stację benzynową obwieszoną czarnymi plakatami z wizerunkiem dłoni, napis:
nie biorę – nie daję – łapówek
pomysłodawca akcji – pkn orlen

cztery pokolenia – cd.:
-paweł zagumny, wiesz?
-siatkarz
-ciastkarz?

Historio, historio,
tania z ciebie dziewka,
miała być canzona,
a jest stara śpiewka.

kiedyś to się stanie (musi się chyba stać?) Ola przestanie mówić papa, kiedy powiesi na wieszaku chustkę, kiedy przeleci obok niej mol, kiedy odjedziemy sprzed ładnego bilboardu, kiedy przewróci stronę w książce.

inna glina

2

piszę – pisz do nich.
pisze do nich.
dzwonią z wiadomościami.
//
morze, ocean możliwych połączeń:
szpinak wprawdzie mandarynką nie jest, ale warto sprawdzić pod światło, czy nie ma pestek.
obrazek książeczką nie jest, nie otwiera się, ma tylko okładkę.
//
marianka sięga i sięga. smutno jest.
//
wylałam dziś mleko sojowe na ścianę. i przeklinałam przy wkładaniu wózka do samochodu. łatwo cię wyprowadzić z równowagi – mówi bro. no łatwo. łatwiutko.
//
byłam u dziadków. nie na sandomierskiej.
//
pok ostentacyjnie chodzi z wielkim zaschniętym dwunaste-dziecko-stróża glutem. nie będzie przemocy.
szła zakonnica, ukucnęła, jaki szczęśliwy dzieciaczek – mówi.
//
chiny są tak daleko, że nawet nie chce mi się o tym myśleć.

zakumaj te kocie ruchy

0

obrałam mandarynkę, spojrzałam pod światło czy nie ma pestek, podałam małej
mała wzięła, spojrzała pod światło, czy nie ma pestek i zjadła

rozmawiałam przez telefon, młoda ganiała po dywanie ćwicząc bachy
ale równocześnie naśladowała moje odgłosy pytlowania do słuchawki „nie nie nie nie nie nie” i „ho ho ho ho”

ćwiczyłam przed lustrem
więc olka to samo – rozkładała szeroko ramiona i do siebie

męczę się z nią. dźwięczy mi w uszach całodzienny jęęęęęęęk czegośchcenia. gdy dopływamy szczęśliwie do wieczornej kąpieli, to już potem jest tylko bardzo trudno. bardzo trudno jest wymyć mydłem, bardzo trudno spłukać szampon, bardzo trudno powycierać, ubrać w pieluchę, wszystkie czynności są jakoś wbrew chceniom olki. olka nie chce. lub chce akurat czegoś innego. i jęczy.

ignorować? myć na siłę? przeczekać katar?

zwierzaki są spoko

0

biały miś bawił się z nami w „nie ma – jeeeest”, nosorożec robił huśhuś (zgadnijcie, jak!), wszelkie ptaszyska, takoż żyrafy były same w sobie interesujące, krokodylowi można było zrobić szybkie papa, karasiom wybaczyć niedostępność, żółwie i flamingi – policzyć, zaloty pawi podziwiać bez końca. przeraził jaguar i kameleon. kandydatami na kumpli zostały: pigmejki, żuraw koroniasty i ostronos. bardzo ciekawa okazała się równoczesna obecność niektórych w realu i na rysunku.

ja poczułam ukłucie solidarności z jaguarem: w zoo jest pięknie, cudnie, fanatastycznie … ale ta przestrzeń.

tunelowana rumuńska ździra

1

bardzo się zrobiłam poprawna. odpadło przeklinanie, skracanie drogi przez trawnik, zostawianie niepozmywanych naczyń, palenie papierosów, upijanie się do imentu, złe odżywianie, siedzenie po nocach, niepotrzebna krytyka, jeżdżenie na gapę, chodzenie bez czapki, pokazywanie palcem.


  • RSS