bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2008

ooollllaaaa

0

OLGAAAAAAAAAAAAAAA! WRACAAAAAAAAAAAAAJ!
drę się przez pół pól.
samotna dwuipółlatka pędząca przed siebie naprzeciw wszystkim rotwailerom pożerającym dzieci i pedofilom chcącym zamknąć ją w piwnicy, w odległości NIE WIEM CHOLERA CHYBA Z PÓŁ KILOMETRA od najbliższego opiekuna, budzi mój silny niepokój.
/teraz robię Oli i tym wszystkim gapiom, dydaktyczną pogadankę, że tak nie wolno. i dlaczego./
ten wyraz twarzy, kiedy, wie, że ZNÓW dała się ponieść nieskrępowanej, swobodnej, nieokiełznanej, out of control, części swej osobowości, mającej tak silne przedstawicielstwo w genach. I natychmiastowe próby odbudowy swego wizerunku
- jestem grzeeeczna, już nie uciekam. /następnie wyssana z palca opowieść, jak uciekła i rozbiła sobie głowę, ale już tak nie robi/.
…………..
„to jest zepsute, chyba zrobione z koziej skóry!”
„mamo, nie śpij, już jest dzień, gdzie dziś pójdziemy, może na plażę?”

tricity

0

w wydaniu rodzinnym. urzekające.

mieliśmy tam telewizor – aby brrr przekonać się o brr jego brr potworności (główne informacje to przedłużone relacje że jakiś tatuś bił prawie na śmierć swego trzylatka) brr

ciekawym sprawdzianem jest 5 godzin w pociągu z olkiem. warte przeżycia.

w długą

0

blaga roku to tekst:
„martwiłabyś się dopiero, gdyby była za grzeczna”
myślę, że używany przez dziesiątki sfrustrowanych rodziców, zbierających swoje dwulatki po trzecim gigancie tego dnia.
superniania potrzebna od zaraz. i krople walerianowe.

bloody saturday

0

najchętniej wywaliłabym ten dzień do kosza. ale chyba nie wypada?

babcia dziś przy stole: „tak ładnie odpowiada na wszystko ta dziewczynka, świetnie rozwinięta JAK NA WAS”. Cudne, głębokie, wielowarstwowe, zaskakujące, podsumowujące, szczere, wypowiedziane aktorsko, w chwili ciszy, i śmieszne do łez. Toteż pospadaliśmy z krzeseł. A babcia wróciła do swoich miażdżycowych czynności – pytania o dzień tygodnia, przesadnej i publicznej dbałości o wyjmowalne zęby, pozbywania się resztek sprawnym rzutem za siebie.

witamy

1

witamy osobnika, który – nie do wiary – swoje istnienie, bytność, jestestwo zaznaczać zaczął w mojej świadomości RUCHAMI KOŃCZYN! wiwat.

.

1

jestem teraz bardziej owadem niż psem. mam wrażenie, że wyczuwam pojedyncze cząstki estrów. pakuję jednego ogórka kiszonego w podwójną torebkę foliową, żeby nie wychodzić ze śmieciami trzeci raz  tego dnia. potem nie mogę zasnąć, śmierdzi.
tak nie było za pierwszym razem.

wieczorem spotkania z nieobecnym. chyba naprawdę cię kocham, nie zawiedź mnie.
oto szczyt odwagi, na który wspinałam się przez pięć dni samotności, przez dwie ciąże, przez sześć lat zacisknia serca.


  • RSS