bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2008

.

0

Patrzy na obrazek w stołówce i woła „mamo, my też tam
byłyśmy!” A potem pokazuje kogoś palcem i krzyczy:  ale grubas! (trzeba było nie oglądać z dzieckiem rzutu
kulą). Identyfikuje się ze swoimi bohaterami. Z Mery
Lennox, która urodziła się w Indiach i miała dużo służby. Obwieszcza,
że potrafi krzyczeć równie głośno jak Mery, oraz, że „będzie robiła to, co
chce”. Biegnie za sześciolatkiem wołając „pobiegamy?” Nie daje za wygraną,
przyspiesza i podgłaśnia. Sześcjiolatek w końcu obraca się i z niechęcią odpowiada, że
nie, bo właśnie musi… olo na to przystaje i macha mu przyjaźnie  /oczywiście wzruszam się do łez, pękam z
dumy/.  Obczęstowuje wszystkich żelkami ,
i wciąż pyta, czy ci od medali będą płakać ze szczęścia? /tak jak
kajakarze/.  I czy nie mogłabym
przerzucić w tv na to o basenie? /mnie też fascynuje Phelps/.

jasne błękitne okno

0

męska adoracja otacza nas zachwytem, silnym zapachem i tęsknotą. nurzamy się. kid poustawiał priorytety w zadowalający sposób. raz na jakiś czas mówi „spierdalaj, bawię się”.

mam już na liczniku dobrze ponad siedemdziesiątkę, za krótkie włosy i bolący kręgosłup, a czuję się najseksowniej ever. posiadanie męskiego potomka zapowiada zmianę, po której nie wiem czego się spodziewać.

leje, nie mam co czytać, samochód nie zapala, chrupki się skończyły, kręgosłup też. puszczam bajkę o epidemii cholery.

olga

0

OOOlga. chodź się pobawić. OOOOOlga, przyjdź się chlapać. Piękne, nośne, silne imię. Chciałabym jeszcze drugie takie, męskie. Dwuipółlatka wybiera ostre chlapanie z sześciolatkami. Potem biegnie pomachać nogami z murku, z ratownikami. potem bije się na łopaty i piach z paulinką. Wieczorem zostaję sama w kajaku, bo olga woli podróż łodzią, bez mamy, z innymi członkami stada. przedszkole? ktoś pamięta, że miałam obawy?

potem jeszcze ogląda cały tajemniczy ogród. gdy się kończy, prosi:
-puść mi jeszcze raz
-po co jeszcze raz?
-bo chciałambym wiedzieć co było dalej

wege-sobol zamawia pyzy z bitą śmietaną.
są ze śmietaną i z mięsem.

dlaczego

0

mamo dlaczego oni ichachaczą. dlaczego są dwa głośniki. dlaczego ci ludzie już zjedli. dlaczego ta skóra jest niedobra. dlaczego jezioro jest cichutkie. dlaczego jestem puchatkiem? bo chciałam? mamo, a te pany zjadły ładnie obiadek i dlatego mogą zjeść lody? dlaczego tamta dziewczynka płakała? dlaczego żabki są zielone.
-dlaczego żabki są zielone?
-żeby nie było ich widać w trawie
-a tą widać. /no tak. pluszowe nie chowają się w trawie/
dlaczego dlaczego dlaczego łaaaaaaj.

.

0

próbuję posiedzieć troszkę, jak pozostali, ze swym laptopem na tarasie. podchodzi pok.
- będę wdzięczna jak zaśpiewasz mi ring o roses.
właśnie wróciłyśmy z kolacji
kolacja polegała na tym, że pok latał z kwiatkiem za trzyletnim oliwierem wołając „chodź koteczku, to dla ciebie. koot, choodź. no chodź kotek!”
dziś było śmieszno i straszno. raczej straszno. ze straszeniem robalem, który zjada niegrzeczne dzieci. i bajkami terapeutycznymi jak się nie bać robala.
/jestem zagubiona. bezradna. wyczerpana emocjonalnie. przerażona. zawstydzona. zapłakana. wypadam z roli i do niej wracam./
pok patrzy w sosny, opowiada mi o drzewach liściastych i iglastych, i mówi, że chce nauczyć się latać wysoko. i spadać. i ćwiczyć. tak bardzo.

wakacje c.d.

0

w „sali balowej” olo podjął decyzję, że wyjdzie na środek i zaśpiewa piosenkę do mikrofonu. wybór padł na idzie niebo. ja zaś, nad jeziorem, podjęłam decyzję, że wsiądę całą trójką do kajaka i popłyniemy podglądać czaple i kormorany. odważne. hehe. reszta dnia minęła mi na siedzeniu na rozkładanym krzesełku, pokrzykiwaniu „czy-ci-nie-za-zimno-w-nóżki” i, o matko, lekturze.

tak mi dobrze, że rozmarzyłam się na temat harmonii w rodzinie. czteroosobowej.

dialogi.
-…….
-jak ty do mnie mówisz córeczko?
-mówię mamciu ty też ze mną pojedziesz. kropka.

wypoczyn z córką

0

chatynka zamieszkana wygodnie, różnorakie przystosowania dla ciężarnych i niedorostków wprowadzone. dziewczę wróciło do formy, jest znów sobą, a nie kupką nieszczęścia nękaną piaskiem w ustce, szczepieniem na pneumokoki, pobudką o piątej rano (o-jejku-o-jejku), komarami, i po prostu wszystko-mi-dokucza-przytul-mnie. jesteśmy częścią letniej społeczności, stołówkowej, aerobikowej, jest sala balowa, kaczuszki, głuchy telefon, makarena, pan ratownik, stary niedźwiedź mocno śpi, dyskoteki dla dzieci, a nade wszystko – gabrysia.

na drodze powstają wciąż nowe duże strasze miscymy.

osiol

0

a baloooooon? reeeeed baloooooon? my favourite colour!

doprawdy osiol ze mnie.

kadwlat i rzgmot.


  • RSS