bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

once in a lifetime

0

raz. tylko raz pitul będzie miał bardzo mało tygodni, będzie zima, ojciec zaśpi i nie odprowadzi poka do placówki, będzie piękne słońce i
zostawiwszy tornado w domu
udam się z dwójką do lasu.
1. skąd wziąć las
2. jak wziąć w dwie ręce nosidełko z oseskiem, gondolę, trzylatkę oraz całą resztę szpeju, jak umieścić to we fiacie
3. jak nakarmić oseska na mrozie a równocześnie odsikać trzylatkę, wszystko w pięknej ludnej alejce pełnej matek/opiekunek mających spokój i rytuał dnia wytatuowane na czołach

a przy tym po drodze dzięki uprzejmości pitulka pok zaliczył jeżdżącego konia na którym udał się do wieliszewa a także wóz strażacki i „poproszę tego schabowego”  

4. jak nie puścić dwóch disneyów dziennie

cenne skillsy wiadomo skąd

0

że coś jest „na niby” lub „naprawdę”
to jest gupe eeeee
spektakularne wywalenie jęzora
„mam gila”
oraz:
już skończyłam, czy mogę wstać od stołu?
tbc

a czasem jestem nazywana panią

btw

0

rzeczona wcześniej lampa.
acha, czy wspominałam, że śniła mi się randka z Justinem Timberlake? (boszz. dlaczego z nim ???)

raptem. nie wiadomo skąd.

0

mamo, załóż mi skarpetki. to będą moje buciki. pójdę w nich do wieliszewa. bo tam są kwiateczki. zerwę caaaaały bukiecik! i włóż mi julcię do wózka, bo tam są bóbry.

sobol w pieprzonym krusie. olo w odmętach gwałtownego zatrucia pokarmowego.
odwołałam wszystkich gości. odespałam stres i nie jestem już zombie. a, zjem jak człowiek, ugotuję sobie RYŻ do tych słoikowych zrazów.

rety

0

rety, jak pogodzić pracę i dom? jak być dobrym rodzicem i dobrym pracownikiem?
albo-albo.
i nie jest to mój problem
tylko

mojego
męża!

.

1

aj dżast law tę wystającą piętę

.

1

dla niespełna trzylatki takie wydarzenie wyrywa ją gdzieś w jasełkowe śpiewne zaświaty. zrozumienie jasełkowej nowej rzeczywistości było wyczerpujące emocjonalnie.

nie daliśmy ciała i byliśmy rozpoznawalni na widowni
and after that
pok nie był w stanie już nic

„przygważdżany” [copyright by zimno, again] do poduszki, śpiewał urywki kolęd

.

0

opowiadam mentroskim tonem, jest to narracja do malowniczego obrazka w książeczce:
a ze zboża robi się co?
ziaaaaarno!
a z ziarna robi się co?
mąąąąąąąkę!
a z mąki robi się co?
bułeeeeeeczki!
/głos z offu/
„a z bułeczek robi się co?
tooooosty!”

gdy występuję poza domem potrójnie, to mam nieprzyjemne uczucie, że w ferworze logistycznych działań równoczesnych z odpowiadaniem na niezliczone DLACZEGO, zapomnę gdzieś małego cichego grzeczengo pitulka. więc nerwowo lukam.
wieczorem opowiadam bajki o małej rybce w fontannie wieloryba albo wesołym chłopcu z zielonymi uszami, który pojechał nad morze. olo zaś czyta książeczki na głos, wawrzyk tam występuje. a pokój jest placem zabaw, takich fabularyzowanych na całego, od których nie wolno dziecka odrywać, które głośno rozrastają się ameboidalnie, występują: wilczek, przedszkole, trampolina, domek, właściwie nie ma ograniczeń. tylko ja muszę być.

wieczorem wchodzę do kuchni w geście „matka-polka-po-całym-dniu”: wyginam do tyłu kręgosłup plus bolesny grymas. kabaret. sobol jakby w ten sam deseń.

oglądam randyego pauscha, what an outstanding gentleman.

.

0

-jak wypiję sok to urosnę. mamo, chyba urosłam! mogę iść do starszaków!
-a co fajnego jest w starszakach?
-taki chłopak.

…Bambi roni łzę, jego matkę zastrzelili myśliwi. Objawia mu się jednak ojciec („ten renifer jest jego tatą?”)
-Mamo, dlaczego on płacze, bo nie ma mamy? ale na szczęście ma tatę?

…Bambi stoi na skale obok ojca, pręży dumnie pierś, ojciec dwóch jelonków.
-MYŚLĘ, ŻE ZARAZ BĘDZIE KONIEC, MAMO.
…The end…
/Ręka opada na moje ramię/
-Kochana, mogą być dwa bajki!

W wyniku działań pani w przedszkolu oraz Walta Disneya Olo domaga się odpowiedników angielskich słów. plus do kompletu era DLACZEGO nie słabnie.

Pit zalicza dawki martwych drobnoustrojów i dobija dziewięćdziesiątego centyla. Udzielny książę o licznych podbródkach rozdaje hojnie uśmiechy tkwiąc niezmiennie w piernatach. i pachnie.

.

0

na blogach gwałtowne gniazdowanie. otoczenie się dostraja i rekombinuje genetycznie. (o, niedościgła królowo! :)))))

o numerkach mnie naszło. telefonów. są takie używane tysiąckrotnie a potem nagle ciach stop i już w zasadzie nigdy więcej. dzień dobry czy zastałam jolę. a potem nagle jola w anglii. albo cześć babciu. a potem nagle babcia umarła. i co, pamiętam. czterdzieścidziewięćpięćdziesiątosiemsiemdziesiątdwa.

drugie dzieci [to zbadane], są mniej inteligentne. rozumiem dlaczego. pitul ma za zadanie leżeć, i wypełnia je solennie. this is so unfair. ja gaszę pożary, karmię wieloryby, uciszam, wyjmuję paprochy z zupy, dobieram garderobę według wytycznych, odkręcam kran, puszczam piotra pana, składam, przenoszę, czeszę (sporadycznie), czytam, łapię ponika kolnego, jestem orzełem.


  • RSS