bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

.

0

ja i moje dzieci. my – na piętnastu kółkach.

 

.

0

od
po
czy
wam.

cały dzień patrzę na młode listki za oknem i całuję fałdki młodemu. nikt nam nie przeszkadza. nikt.

a potem pojade do spa.

.

0

młody nabiera tej hmmm gibkości, którą młoda ma od urodzenia. troszkę inaczej ale ma ją. nieśmiało przysposabiamy chustę. przy czym nie istnieją pieski listki srutki pierdutki tylko na przykład DUŻY DOM. NIEBIESKIE NIEBO. Synteza, myślę, i myślę, młoda była analiza. Młody pragnie siedzieć. To jest ostatnio najsilniejsze z jego pragnień.

z cyklu – sposoby.
wpleść w czytaną książeczkę opowieść o dziewczynce, która wkręciła się do Baszczyka.
ubaw!

.

0

mamo czy moge być TYM konikiem?
tak
dziękuję

mamo ja będę TYM kamyczkiem/obrazkiem/kredką/czymkolwiek co się napatoczyło w pole widzenia a nieszczególnie nadaje się do personifikacji/

mamo a JAKIM jesteś ptaszkiem? zaśpiewamy razem najpierw twoją piosenkę a potem moją

oraz szeroki wachlarz rozmów z nieznajomymi przechodniami
proszę pani a wiesz że ja mam gofra?
a to jest paw. tata paw, a mama paw jest szara a nie taka ładna. cotyyybleeeee.
wie pan że to są ryby i one zjadają chlebek?
kwiatki na rabatkach/ładna pogoda/smaczne lody/latający ptaszek/moje piękne loki/  naprawdę tematów ani chętnych rozmówców nie brak.

tylko czekać aż weźmie jakiegoś miłego pana za rączkę i pójdzie z nim tam, gdzie ów pan zechce.

family man

0

zbiega po schodach po dziatki. pamięta o lekcji czytania i zyrtecu. wypełnia ankietę.

boże boże.

.

0

chryste. znowu włożyłam bułki do lodówki.
gdy zbliża się 15 szukam pozytywnych wzmocnień. pozytywne wzmocnienia są potrzebne aby na spotkanie z trzylatką iść lekko i radośnie, jak nakazuje wiosna. mam! – dziś trzeba przynieść jajko na twardo, pamiętam, ugotowałam, przetarłam detergentem aby farba lepiej przylegała, dopakowałam dwa dodatkowe dla dzieci rodziców zapominalskich (czytaj – pracujących). a więc z misją i dobrą nowiną pognałam lekko (tak! pokonałam nieprzekraczalną granicę 61!) w stronę przedszkola. już na dole schodów okazało się, że wózek tkwi po niedzielnych eskapadach we fiacie a kluczyki do tegoż tkwią w szufladzie dwa poziomy wyżej. dodatkową rundę z tracącym cierpliwość niemowlęciem przebyłam jeszcze w miarę swobodnie, trochę gorzej zniosłam tradycyjny ryk nienawiści skierowany w stronę niebieskiej gondoli. ta antypatia jest po wsze czasy. do placówki doniosłam młodego w ręcach. po czym rzygnął centralnie na posadzkę i mój wiosenny żakiet. resztki dobrej mocy uleciały ze mnie po wyjściu, gdy ścierałam kwaśne mleko z żakietu, młody nienawidził gondoli, a młoda, oo, młoda nie zostawała w tyle na tym koncercie.

otóż uważam, że to co posiada zimno, czyli stalowe nerwy, to jest ooooooo, podstawa w naszym fachu. zatem mimo dużej ilości czasu do zagospodarowania i cieplarnianych wręcz warunków środowiskowych (począwszy od mąż przez rodzice sabina warzywniak kamienica ogród botaniczny klubik i, niech będzie, przedszkole) już na starcie mam przesrane.

bang bang

0

ząb.

gdzieś spomiędzy zagryzanej dolnej wargi a prfrfrfrfrfrfpl


  • RSS