bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

.

0

oh.
nasionka są inspiracją. dla obojga.
motyw z małej syrenki pasuje tu jak najbardziej.

stukam nerwowo paluszkami w blat.
przerzucam w dłoniach ostatnią pensję, z ręki do ręki.

cholera jasna, nie będę miała czasu zatrzymać się przy topolach, czy jak??

tatarak

0

po spotkaniu jest łatwiej. mogę patrzeć na
miękki uśmiech małego chłopca bez noża w brzuch.
najdzielniejsza kobieta świata staje twarzą w twarz z. codziennie.
kazanie – ehhhh, ale nie to jest ważne, chyba.

.

0

Myślimy o przyjaciołach przechodzących trudne chwile, dla nas to też jest czas smutku.

a prawda

0

jest taka, że chcę mieć więcej dzieci. troje, więcej, czworo. jeszcze więcej. dlatego, że . i dlatego że niczego lepszego nie wymyśliłam. i że mi dobrze wychodzą, i że ja im dobrze wyszłam, i dlatego że jak przechodzę koło pięknego nowego szpitala to zazdroszczę mieszkankom, i dlatego, że są solą i odpowiedzią. a w dużej mierze też z powodu zapachu. jednak.

takie prawicowe skrzydło mnie. skrzydła. bo dwa. i bo frunę. :)))

a potem ląduję.

.

0

mamo, a zabierzesz mnie kiedyś też na taką wycieczkę? mamo, a może wybierzemy coś na cycki? dla ciebie? mamo, kupisz mi też takie coś jak urosnę? lubię kolor różowy, złoty (dotykając zegarka sprzedawczyni) i czarny. mamo, rozmawiałam z tym panem o remoncie i powiedziałam mu, że dziadek jeszcze nie skończył naszej piwnicy. mamo, …

.

0

w teatrze dla dzieci prześcieradło robi za scenografię, a aktorzy nie znają tekstów piosenek.
w szpitalu dla dzieci świetlica przypomina, parafrazując mistrzów, skrzyżowanie squatu ze śmietnikiem.
na onecie – telefony po poradę na mdłości świadczą o wyższej inteligencji płodu, a nie o zaradności ciężarnej. no proszzzz.
na linii kopry – flamingi całkiem nowa odsłona, mam dublerkę do wyjazdu na wzgórza! to już pusty śmiech. 
jestem trzy tysiące mil gdzie indziej.

.

1

wyglądało strasznie i mogło skończyć się źle, skończyło się na obitej wardze. użyłam jednego z moich świetnych, niestandardowych pomysłów, próbując rozwiązać logistyczny problem [książki do biblioteki, dziecko w wózku śpi, wejście kurewsko wąskie, schody, nie zostawiać samego przed biblioteką]. Umieściłam wózek ze śpiącym dzieckiem w odrzwiach biblioteki. a wózek powolutku się wycofał, kilka centymetrów. Próg, który miał go zatrzymać, nie zatrzymał go, wózek się powolutku przechylił i syn wypadł. tego, że najpierw się zsunął, ani tego, że wyhamował nosem o rączkę, i dzięki temu nic mu się nie stało – nie widziałam. widziałam tylko przechylający się wózek a potem dziecko na betonie. jak go zbierałam, to wyglądaliśmy oboje tak, że panie bibliotekarki (ja- „boże, jakie to niesprawiedliwe”, one – „a niesprawiedliwe, niesprawiedliwe”) wezwały pogotowie i odjechaliśmy, eeoeeo, na Litewską. Zanim, po rentgenie i usg, dowiedziałam się, że głowa cała, poszłam równo w drzazgi. jakaś mama zagadała do mnie miło w windzie: „jaki śliczny, pół roczku? taki jak mój, też po urazie głowy, tak się cieszę, bo już dzisiaj zaczął sam pić i nawet odkaszlnął”. Najpierw chirurg, potem pediatra i  laryngolog. Młoda, w analogicznej sytuacji, mając półtora roku, nie dała sobie NIC. NIC zrobić. Syn dał sobie spokojnie zajrzeć we wszystkie dziurki i następnie okazał sympatię służbie zdrowia. słusznie.

.

1

ola do krzesełka. zapięta.
kask za siedzenie. rowerek rozmontowany. na przednim siedzeniu.
młody  w sidełku. zabawki przemontowane z wózka do sidełka. zapięty. przykryty chustą przeciwsłoneczną.
wózek rozmontowany. w bagażniku.
pozostałe akcesoria poupychane w przestronnym wnętrzu.
ja za kierownicą.
okno po stronie oli obowiązkowo odkręcone na maksa.
można jakby ruszać.

nie zdejmuj kubraczka.
i tak zdejmę.
nie zdejmuj kubraczka.
jest mi gorąco.
zaraz ruszymy i przez okno wpadnie wiatr. załóż kubraczek albo zakręcę okno.


trochę wrzasku.
porozumienie.
ruszamy.

no i gdy biorę głęboki oddech i kombinuję sobie, jak tu wydłużyć przykrótką trasę z parku do domu, żeby uciąć krótki relaksik za kierownicą, gdy właśnie mijamy ambasadę francuską, 
słyszę nadlatujący zza siedzenia, rodem z horroru, potworny dziecięcy wrzask.

z piskiem opon skręcam pod ambasadę.
pszczoła.

mijają długie sekundy niagary
nie, nie ugryzła.

mamo zamknij okno. i swoje też zamknij. już nigdy nie będę otwierać żadnego okna.

teraz mogę zająć się panem, który stara mi się od dłuższego czasu wytłumaczyć, że jeśli nie należę do korpusu dyplomatycznego, to powinnam odjechać. nie należę. bliżej mi do armii zbawienia.

odjeżdżamy ze szczelnie zakręconymi oknami.
mamo, czy teraz mogę zdjąć kubraczek?


  • RSS