bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

lusia w ujazdowskim

0

teraz nie my, tylko nasze przepiękne córki rozrabiają.
wobec tego nie trzeba nic mówić.
jakie to przyjemne.

.

0

w kinie domowym sanatorium pod klepsydrą łamane przez tango łamane przez requiem dla snu łamane przez seven. w każdym razie nic nowego.

w kinie domowym huśtawka emocjonalna. moje naczynie dobrych relacji zwyczajnie pryska w drzazgi od nadmiaru bodźców-żądań.

a w kinie domowym kolejka po JA.

wspominamy nianię. nianię-osobowość. gubimy się w stu równoległych projektach-projekcikach.

a także, wespół z Seymour Hoffmanem, zaliczamy własne fakapy.

when i am sixty four

0

urszula dudziak jutro kończy 66 lat. dziś widziałam ją na scenie. un-fucking-believable.

on pozwala w swoim ciele siedzieć

0

56.
wolna chata.
[choć nie nie nie. młody nie popuścił. najpierw jeszcze odbębniliśmy koncert "nie wyobrażaj sobie, że będę leżał w łóżeczku. SAM."]
ochlej, oczywiście, mnie ominął. właściwie omija. dyskretnie mnie omija.

Kiedy sięgnę po dłoń
Nie pojawi się płetwa

potem zaś, z wirylicznym zimnym svyturysem w ręku, wzrokiem w umierających na stole platanach, różowym kocykiem na późnojesiennych stopach, colette przed nosem
wspominam
twarze moich dzieci

bo młody dziś przestraszył się jeżyka
a młoda chciała żeby jej przewinąć rekina
i pokazywała język sabinie
a młody bardzo pragnął na szafę
a młoda tak bardzo chciała JUŻ robić ciasteczka
i – mamo – jeszcze raz.
i – mamo – no – zamknij już gniazdko
i salwy śmiechu młodego
oraz ostre wte-i-z-powrotem
a także
mamo jak będę duża to też będę pracowała tam gdzie ty i tata. a was już nie będzie.
oraz
mamo, jak będę duża, to będę takim kto leczy. i mamą.
a moim mężem będzie witulek (nie) to Janek (nie) to … <długa długa pauza, porządne zastanowienie> Piotruś! <ten, co się dzieli samochodami>.
oraz
ja nie tęsknię za tatusiem, bo mnie bije
a także
miękkie gramolki o zapachu wbijającym w fotel
i
włącz mi bajkę (jaką) o tej, Arielce

i to wszystko w ciągu jednego dnia.

/w tym roku przypada biennale christmasowe. w przyszłym natomiast prawdopodobnie znów wszystkie 168 prezentów nabędę w ostatniej chwili/.

.

2

zrezygnowalam z.

ostatnio na przykład z chodzenia na angielski trzy razy w tygodniu od 10 do 15. za fryko.
albo z zapić. zapicia, pamiętam, bywały z gruntu upodlające i głupie, ale także bywały kształcące, odświeżające a nawet iluminujące (?).
albo z chodzenia do pracy. nużącej. ale wszak przynoszącej profit. nowe umiejętności. poczucie przynależności. władzy. etc.
z wyjazdów. w piękne miejsca. wesołe miejsca. na rower. lub w góry.

no kwestia wyboru.

i teraz słyszę, że na przykład, gdybym chciała pojechać zabawić się ze szczurami korpo, to kto cię tam pamięta. a kogo ty tam znasz. i to nie był, proszę ja ciebie, głos z offu, to był głos od współ. od, myślałoby się, „idziemy razem przez trudy i rozumiemy wzajemne wyrzeczenia”. co dziwniejsze, to był głos od „proszę, idź na otwarcie oferty zamiast mnie”. głos od „zaczęło się w szczyrku” i komu mam się skarżyć, kochany blogasku, mokotowskim matkom?

przekora każe mi nadrukować sobie na koszulce „nie umarłam. jestem na wychowawczym. jedziemy na tym samym wózku.” i pokazać wszem, że matka mieszająca taką sobie wodę jest człowiekiem lubiącym zabawy integracyjne, mazury, ścisk i ochlej. i jak najbardziej należy jej się bycie zauważoną. no kurwa!

jestem zmęczona
deficytami
gwaltownymi zmianami w etapach rozwoju
nieodpowiedzialnoscia
przyspieszeniem jakiego nabiera życie
w kierunku

tam gdzie aniolki juz sa
gdzie dzieci ktore mialy tylko milosc rodzicow modla sie za nas
czas jest wzgledny
czasem jest go kilka godzin

a my zostaliśmy tu
boimy się
i płaczemy

trzy słowa na 11 miesięcy

0

jesień. listki robią szsz.
pan zaskakuje.


  • RSS