bez-budzika blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2010

.

0

-a to?
-stadion. /narodowy/
-będę tu przychodziła?
-nie wiem córciu. sporty. różne. tu.
-lubię sporty! jak zbudują, będę tu przychodziła codziennie po przedszkolu! jak będą tak szybko biegali ziuziuziu to ja im zrobię Zygzag Mcquinn.
-?????
………..////////

dziś był jeden z TYCH dni. ulice nie były ulicami, zoo nie było zeem, jedzenie jedzeniem a przyjaciele przyjaciółmi. nie mogłam dojechać bo pozamykali ulice z powodu maratonu. w zoo nie patrzyliśmy wcale na zwierzaki. a gadki szmatki gdzie zamieszkać nudne. i kiełbacha oraz ziemniak….. DUPA! aha, jeszcze niedziela nie była niedzielą. tylko ja z dwójką plus żywiciel w biurze. bosko.

wczoraj za to była Margosia. Utalentowana Margosia. U Margosi znalazłam święto imieninowe, jakiego szukałam. Z treścią. i będzie co wspominać. dorośli mieli swoją bohemę. kawusię. dzieci zaś….

a wieczorem.

0

płacz.

mamo, ja kłamałam, że się uderzyłam…….

więc teraz:

te baby z umalowanymi ustami nie wkładają dzieci do pieca? już nigdy nie wyjdziemy na dwór, mamo. nie przenośmy się do nowego domu. dlaczego nie można rozmawiać z obcymi? nie mówmy o tym tacie.

prawda, że nie wolno kłamać?

bobcat

0

bobcat.
i teraz – uwaga. na odgłos bobcata za oknem

młody napina do granic mięśnie żuchwy, obnaża dolny szereg, wkłada świetlówki w oczka, a palec śśśśśwwiiiiiidddruuuuujeeee okno. pędzimy. JEST!
zatem ponieważ jak wiadomo wiosna, i spacerki do-i-z-przedszkola jakby wyszły z mody, więc dzielimy dzionek na pół. pierwsze pół w słońcu na piachu, pracowicie wożonym przez bobcata. mama Guinessa, największego psa świata, troskliwie upomina mię o sikach.
ależ! wszak tu w naszym eldorado śmieci i sików na ulicy przed domem niet! (bo bobcat odsłonił czystą pryzmę).
to nasze eldorado kusi niedostępnym wypasionym placykiem, tuż tuż.

ive just realised its random

0

leżę w muzeum techniki razem ze wszystkimi pozytywkami i moim telefonem komórkowym siemens. w kleszczach najlepszej możliwej opcji.

zimo wypierdalaj

0

filuje
ja czuje
oneone glot
oneone glot

siódma

0

nic nie znaczy.

ósmej

już nie oswoję.

.

0

amazed by ..
pokazywać, jak mama zakłada kolczyki. /a nie brookliński most/.

po o-ma-cku. cd.

0

a dlaczego dzieci nie jedzą opłatka. ja jadłam raz w domu. mamo, czy ten wafelek smakuje tak samo jak ten, który ja jadłam? mamo, a co podaje ten mały w białej koszuli? mamo, dlaczego jezus ma gwoździe. czy przebite ma też kości? mamo, dlaczego ty nie jesz? kiedys jadłaś. to ja też chcę się pogodzić. to ja chcę. tam też jest krzyż. mamo, my w przedszkolu też mamy mały krzyż. /o właśnie. dobre skojarzenie córciu. staram się nie jechać po aksjomatach, które na mur będzie musiała, Córa Analizy, odrzucić. używam zatem zwrotów: obrządek, liturgiczny, na pamiątkę, kocha. liczy się, myślę, błysk ożywienia na odgłos dziecięcej scholi. „to ja chcę” oraz błysk ożywienia to i tak więcej niż mogłabym sobie życzyć. gdybym, rzecz jasna, mogła sobie tu czegokolwiek życzyć :)/

.

0

jakże łatwo, o, jakże PRZE-łatwo jest mieć pod opieką jedną czterolatkę. zaprowadzić, poczekać, odprowadzić, wybrać, pomóc, nakarmić. o, jakże prze-łatwo. zdziwiona idę, rozmawiam, czuję jakiś taki LUZ. zaraz, zaraz, to było nie tak, było jakoś tak CIĘŻEJ. zazwyczaj, no właśnie, było jakoś ZNACZNIE CIĘŻEJ. to znaczy, tamto już za mną, teraz będzie luz maria, spijanie śmietanki, kaszka z mleczkiem. przez głowę przelatują mi takie — ale zaraz, było zawsze dwoje, pot, krzyk, byli mali, nie mogli, nie chcieli, zaraz, ta barierka tu, o, była śmiertelnym niebezpieczeństwem, a pchać było ciężko, otwierać drzwi trudno.


  • RSS